poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Asal eswad (czarny miód)

"Asal eswed" to tytuł egipskiego filmu z Ahmedem Helmy w roli głównej. Najnowsza komedia z udziałem tego popularnego aktora, opowiada, historię chłopca który jako siedmioletnie dziecko wyjechal z Egiptu do USA. Pielęgnowane w sercu wspomnienia z dzieciństwa zmuszają go jednak do powrotu po 20 latach do ojczyzny.

Rzeczywistość egipska szokuje go jednak na każdym kroku. Współczesny Egipt, który Masri odkrywa na nowo jest zupelnie inny niż ten oglądany oczami małego chłopca. Młody mężczyzna mieszkający przez wiele lat w bogatym i nowoczesnym kraju za oceanem krytycznie patrzy na życie swoich rodaków i Egipt. Jego spostrzeżenia są identycze z odczuciami osiedlających się w kraju faraonów obcokrajowców : BIEDA, BRUD,BIUROKRACJA, KORUPCJA, BEZROBOCIE, CIASNOTA MIESZKANIOWA, NISKI POZIOM KULTURY OSOBISTEJ U EGIPCJAN, PRZESTARZAŁE OBYCZAJE, NADUŻYWAJĄCA SWEJ WŁADZY POLICJA, NIEKOMPETENTNI NAUCZYCIELE...

Masri szybko odkrywa przerażajacą prawdę, że w Egipcie lepiej być obcokrajowcem niż obywatelem i że pieniądze otwierają każde drzwi! Ten cudowny kraj, kraj jego lat dziecinnych - asal (asal = miód, tak Egipcjanie mówią o czymś lub kimś wspaniałym) jest czarny (asal eswad)!

Ale jedno, co jest dobre w tym państwie, to sami Egipcjanie. Ludzie wierzą w jedynego Boga i ciepliwie znoszą swój los. Islamska formuła hamdulla (dzięki Bogu) wypowiadana przez muzułmanów wielokrotnie w ciągu dnia potwierdza ich miłość do Allaha i pozwala przetrwać wszystko.

Akcja fimu rozgrywa się w ramadanie, czyli miesiącu postu. Masri poznaje różne zwyczaje ramadanowe, z którymi nie miał okazji zetknąć się mieszkając w USA i jednoczy się z muzułmanami w tym świętym okresie.

Główny bohater z racji tego, że mieszkał w Ameryce często posługuje się angielskimi zwrotami i ma problemy z poprawnym używaniem oraz rozumieniem współczesnego języka arabskiego. Prowadzi to do wielu nieporozumień i zabawnych sytuacji. Masri nie wie np.,że gdy urzędnik państwowy prosi go o herbatę ze 100 łyżeczami cukru, to jest to próba wyłudzenia łapówki(raszła), która ma przyspieszyć bieg jego sprawy.

Oglądając ten film świetnie się bawiłam, a teraz polecam go innym.

Film można obejrzeć między innymi w kinie SEA GULL w Hurghadzie. Cena biletu - 25Le.

środa, 21 lipca 2010

1416 osób spełniło obywatelski obowiązek

Już po wszytkim. Dobrze znamy wynik wyborów. A tak wyglądała II tura wyborów prezydenckich w Hurghadzie. Głosowało wówczas 1416 osób. Kolejka przed siedzibą Obwodowej Komisji Wyborczej nr 50 była od rana aż do 21:00 czasu lokalnego.

Dla wielu Polaków spędzających na Wybrzeżu Morza Czerwonego wczasy udział w wyborach był atrakcją turystyczną. Dlatego biura podróży organizowały tego dnia wycieczki po Hurghadzie (city tour), których punktem kulminacyjnym była wizyta w Agape Clinic, czyli siedzibie komisji wyborczej. Polacy docierali również do tego punktu indywidualnie - taksówkami lub korzystając ze specjalnego mikrobusu, który co godzinę dowoził turystów z Mc Donalda w Sakkali do miejsca wyborów.

Aby oddać głos niektórzy czekali godzinę, a nawet dłużej. A dzień był bardzo upalny! Podziwiam wytrwałość naszych rodaków i przyznaję plusy za tak liczne przybycie. Pan konsul,Krzysztof Smyk, aby umożliwić wszystkim zainteresowanym spełnienie obywatelskiego obowiązku przedłużył głosowanie o 1 godzinę. Autorem zdjęć jest Barbara Wesołek.





niedziela, 11 lipca 2010

Owoc kaktusa, czyli opuncja

Ojczyzną opuncji zwanej również figą indyjską jest Meksyk, lecz ze wzgledu na smaczne owoce uprawiana jest także w wielu innych krajach o ciepłym klimacie. Owoce opuncji zawierają wiele składników, zwłaszcza wapń, fosfor i witaminę C. Pod grubą skórą znajduje się żółto-pomarańczowy miąż z jadalnymi czarnymi nasionami. Owoc ma słodkawy i aromatyczny smak. Jedzenie go orzeźwia w letnie upalne dni.

W Egipcie te pyszności nazywa się tin szuki i kupić je można od ulicznych sprzedawców tylko w lipcu. Egipcjanie zrywają je z dziko rosnących lub pełniących funkcję żywopłotu krzewów. Cena wynosi od 50 PT do 1 LE za sztukę. Sprzedawcy obieraja nożem owoce ze skórki i podają je klientom, którzy jedzą tin szuki na miejscu.

Wg mnie niebo w gębie!!!!!!!!!!!!!




Autorem zdjęcia jest Barbara Wesołek.