Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 lutego 2011

Prośba z Egiptu



Apeluję do Polaków, którzy wykupili wakacje w Egipcie, aby nie rezygnowali z wyjazdu lub nie zamieniali Egiptu na Turcję, Maroko, Grecję, Wyspy Kanaryjskie, itp.

Sytuacja w Arabskiej Republice Egiptu na pewno się wkrótce ustabilizuje, zabytki zostaną otwarte i WSZYSTKO wróci do normy.

W miejscowościach turystycznych na Wybrzeżu Morza Czerwonego jest spokojnie i bezpiecznie, nie brakuje żywności ani wody. Benzyna też jest.
Niestety turyści wyjeżdzają, a nowi nie przylatują. Z powodu braku gości zamykane są hotele. Egipcjanie masowo tracą prace i wkrótce zostaną bez środków do życia, a oszczęności nie mają. Żyć jednak z czegoś trzeba.

Aż trudno w to uwieyżć, ale na ulicach Hurghady zrobiło się pusto. Miasto się wyludnia. Nie ma obcokrajowców, a Egipcjanie wracają do swoich rodzinnych miejscowosci.
To przykre, ale nie wszyscy tutaj mają swiadomość lub rozumieją, że Kair walczy o lepsze życie dla Egipcjan, o wolność, demokrację i poszanowanie ludzkiej godności w tym kraju.

Nie będzie turystów i pracy przez jakiś czas, ale później miejmy nadzieję, że będzie już tylko lepiej insza Allah.

NIE REZYGNUJCIE I NIE ZAMIENIAJCIE!

czwartek, 8 kwietnia 2010

Egipt żąda zwrotu swoich zabytków


Kamień z Rosetty

Międzynarodowe konwencje tworzone po 1954 roku zabraniają grabieży wojennych, plądrowania i odsprzedaży zabytków. Nie dotyczą one jednak rzeczy, które zostały zagrabione przed wejściem w życie uzgodnień. Egipt nie ma żadnych podstaw prawnych, ale w imię przyzwoitości domaga się zwrotu zabytków wywiezionych nielegalnie w epoce kolonialnej. Państwo skierowało już roszczenia do wszystkich muzeów posiadających w swoich zbiorach egipskie eksponaty.

Największe oczekiwania są w stosunku do British Museum, w którym znajduje się ogromna liczba egipskich artefaktów, m.in. słynny kamień z Rosetty - zabytek piśmiennictwa staroegipskiego. Dzięki tej czarnej bazaltowej płycie w 1822 r. odczytano egipskie hiegoglify.

Cel nr 2 to berlińskie Nowe Muzeum posiadające w swoich licznych zbiorach, m.in. 50-centymetrowe wapienno-gipsowe popiersie Nefretiti. Na liscie egipskich roszczeń jest także zodiak z Dendenry i twarze Amenhotepa III znajdujące się w Luwrze, obelisk z Luksoru stojący na Place de la Concorde w Paryżu, popiersie Anchhaf przechowywane w Muzeum Sztuk Pięknych w Bostonie (USA) oraz statua przedstawiająca Hemiunu znajdująca się w Roemer-Pelizaeus-Museum w Hildesheim (Niemcy).


Popiersie Nefretiti. Lewe oko nigdy nie było dokończone.

Na czele akcji powrotu artefaktów stoi dr Zahi Hawass - jeden z czołowych egiptologów na świecie i przewodniczący Najwyższej Rady Starożytności przy egipskim ministerstwie kultury. Zahi Hawass uważa, że wybitne/wyjątkowe zabytki powinny znajdować się w kraju ich pochodzenia. Wg niego wspólne naciski kilkunastu zainteresowanych krajów mogłyby doprowadzić do zwrotu artefaktów. Szesnaście państw planuje podpisać deklarację domagając się zwrotu zagrabionych antyków. Swoją własność chcą odzyskać m.in. takie kraje jak Grecja, Chiny, Nigeria oraz Meksyk.

Moim zdaniem skarby kultury powinny zostać zwrócone bez wzgledu na to przez kogo i w jakich okoliczościach zostały przed laty zagrabione. Popieram działania dr. Hawass, chociaż nie mogę sobie wyobrazić żeby nagle wszystkie kraje zaczęły sobie oddawać/zabierać zabytki.

Źródło

niedziela, 28 marca 2010

Egipskie czary

Czary są rodzajem praktyk magicznych stosowanych w złych intencjach lub opartych na wierze w możliwość odwoływania się do złej części sił demonicznych. Według hadisów ( opowieści przytaczających wypowiedzi proroka Muhammada sall Allahu alayhi wa sallam ), czarna magia istnieje naprawdę i wymaga współpracy z dżinnami (demonami i duchami). Muzułmanom jest to absolutnie zabronione. Warto dodać, że sam prorok (sall Allahu alayhi wa sallam) padł ofiarą czarnej magii i wówczas jako obrona przed czarami została mu zesłana sura Al- Falaq (Jutrzenka).

Egipcjanie bardzo często przypisują czarom wiele chorób, kłopotów i nieszczęść. Mimo zakazów wynikających z islamu w kraju faraonów, szczególnie na wsi i małych miastach stosuje się różne praktyki magiczne. Najczęściej młodzieniec odtrącony przez niekochającą go wybrankę rzuca na nią urok. Czary mają zniszczyć jej małżeństwo z innym mężczyzną. Słyszałam, że taka zaczarowana panna młoda widzi podczas nocy poślubnej nie męża ale małpę i konsumpcja małżeństwa nie jest możliwa.
Innym razem młoda dziewczyna idzie do wróżki czy maga, aby rzucić urok na kawalera, który zerwał z nią zaręczyny.

Za kilkadziesiąt funtów dedżel/dedżela (egipska nazwa czarnoksiężnika/wróżki) może też zauroczyć jakiegoś młodzieńca i sprawić, aby zainteresował się konkretną dziewczyną. Słyszałam też, że niektóre mężatki robią czary swoim mężom, aby nie mogli ich fizycznie zdradzić z innymi kobietami. Za pomocą czarów można rzucić urok na jendą osobę, a nawet całą rodzinę i zesłać na nią choroby, nieszęścia czy niedostatek. Mające problem z zajściem w ciążę kobiety, które bardzo chcą począć i urodzić dziecko przestrzegają wielu magicznych reguł, zakazów i nakazów. Wiele praktyk magicznych opisuje książka Nayry Atiya pt."Khul-khaal. Bransolety Egipcjanek".

Podobno aby rzucić na kogoś zły urok trzeba mieć magiczne zaklęcie od wróżki/czarnoksiężnika zapisane na kartce papieru, włosy lub ubranie z zapachem osoby, którą chce się zaczarować albo przedmioty należące do tej osoby. Najlepiej mieć zarówno włosy, ubranie i przedmioty, bo czary są wtedy skuteczniesze. Wszystko razem wkłada się w materiał i zawiązuje na supeł, a następnie zakopuje się zawiniątko w ziemi. Od tego momentu czary zaczynają działać...

Opowiadano mi, że egipskie wróżki przepowiadają przyszłość z pestek daktyli. Ta ostatnia praktyka też jest surowo potępiana przez islam, bo przyszłość zna tylko Allah (Bóg).

Wg islamu obroną przed czarami, a właściwie ich skutkami jest codzienna poranna recytacja (zaraz po przebudzeniu) 3 sur koranicznych: Al - Ikhlas (Szczerość wiary), Al- Falaq (Jutrzenka), An - Nas (Ludzie), a także podobne właściwości ma recytacja Ajatu al-Kursi. Teksty te są jak zaklęcia magiczne lub formuły egzorcyzmu.

Jeżeli urok został już na kogoś rzucony, to zdejmuje się go poprzez recytację nad zaczarowaną osobą sury Ja Sin, a jeśli to nie pomoże, to potrzebne są egzorcyzmy szejha, czyli wyższej rangi duchownego muzułmańskiego. Szejh potrafi nie tylko zdjąć czary, ale precyzyjnie określić osobę, która rzuciła zły urok.

niedziela, 14 marca 2010

Tuk-tuk - egipska taksówka

Tuk-tuk to autoriksza lub riksza. Jest to niewielki pojazd składający się z trzech małych kół (jedno z przodu, dwa z tyłu), stanowiska dla kierowcy na przodzie i miejsc siedzących dla trzech osób z tyłu. Riksze posiadają mały silnik, podobny do używanego w motorach.
Tuk-tuk to pojazd, który pełni rolę taksówki w Azji Południowo-Wschodniej. Autorikszę napędzaną gazem ziemnym można także spotkać w dzielnicy China Town w Londynie. Jest ona używana tylko przez turystów, w celu zwiedzenie miasta.

Tuk-tuki jeżdżą również w Egipcie, tu też pełnią funkcję taxi. Poza kierowcą samochodzik może pomieścić nawet 5 pasażerów! Sama to widziałam. Egipska riksza jest bardzo przewiewna bo nie ma drzwi. Przed palącym słońcem chronią pasażerów i kierowcę zasłony.

Ja spotkałam tuk-tuki na południu Egiptu, dokładnie w Edfu. Riksze sprawdzają sie bardzo dobrze na krótkich dystansach i w miejscach, gdzie wąskie osiedlowe uliczki znacznie utrudniają przejazd normalnego samochodu. Tuk-tuki są też w Kairze i podobno El Gounie?! Tak mówiła mi jedna polska turystka. Ja ich jednak nie widziałam w miejscowościach turystycznych na Wybrzeżu Morza Czerwonego. A szkoda,bo jazda tuk-tukiem to atrakcja!



poniedziałek, 1 marca 2010

Koloryt egipskiej wsi cz.I

Prowincja El-Menufeja w Delcie Nilu. Duże osiedle wiejskie pod aglomeracją Shbine el-Kom zamieszkałe przez rolników, zajmujących się głównie uprawą roli, hodowlą kóz i owiec. W ubiegłym roku spędziłam tam trochę czasu...



Wieś egipska różni się znacznie od polskiej prowincji. Właściwie jest to miasto ze zwartą zabudową, składającą się z nieotynkowanych i niewykończonych budynków z cegły, z kilkoma głównymi asfaltowymi drogami i wieloma wąskimi piaszczystymi uliczkami. Często na parterach domów mieszkalnych są pomieszczenia przeznaczone dla zwierząt - obory, stajnie. Grunty uprawne znajdują się najczęściej na peryferiach wsi,a nie przy domach ich właścicieli.



Przed budykami bawią się dzieci, kobiety w abajach i chustkach siedzą na schodach swoich domów, oczyszczają ryż z drobnych kamyków, rozmawiają z sąsiadkami i przyglądają się przechodniom. Z głośników zainstalownych na minaretach słychać recytacje Koranu lub nawoływania na modlitwy. To właśnie azany nadają wiejskiemu życiu niesamowity rytm. Wyznaczaja poczatek dnia, czas pracy, przerwy i odpoczynek.
Przez te same głośniki podawane są informacje,że właśnie ktoś zmarł i jego pogrzeb odbędzie się, np. po modlitwie zuhr albo że w takim a takim miejscu do nabycia są butle z gazem po bardzo korzystnej cenie. Jest XXI stulecie, ale tutaj ma się wrażenie, że czas zatrzymał się wiele lat temu...




Mieszkańcy małych egipskich miejscowości są przyzwyczajeni do wielu uciążliwości, którymi są przerwy w dostawie mediów, takich jak woda i energia elektryczna. Nikt nie wydzwania do elektrowni czy wodociągów, aby się zapytać dlaczego nie ma wody albo prądu i kiedy w końcu będzie. Nikt nie narzeka, że nie może się wykąpać albo oglądać telewizji. Dla nich to normalne. Widocznie tak musi być i koniec. A mnie to wyprowadzało z równowagi. Przypominały mi się lata 80-te w Polsce, gdy miały miejsce podobne sytuacje. Podczas mojego dwumiesięcznego pobytu w El-Menufeji prawie co kilka dni nie było wody, często wieczorami wyłączano energię elektryczną, a raz się nawet zdarzyło, że przez dwa dni nie było prądu!

Uliczne sklepiki spożywcze są bardzo słabo zaopatrzone. Zakupić w nich można jedynie najpotrzenbiejsze i najtańsze produkty żywnościowe. Np. ser żółty, mleko kartonikowe i jogurty smakowe to towary luksusowe i po te rarytasy trzeba jechać do oddalonego o parę kilometrów miasta.

Gdyby chciało sie kupić paczkę pampersów lub butelkę płynu do mycia naczyń, to niestety jest to niemożliwe. Artykuły chemiczne oferowane przez wiejskie sklepy są w saszetkach, np. szampon do włosów, płyn do mycia naczyń lub w małych opakowaniach- proszek do prania jest w kilkudzięsieciogramowych paczuszkach, wystarczających na zrobienie jednego lub maksymalnie dwóch prań. Pasta do zębów dostępna jest 30-sto gramowych tubkach. Pampersy kupuje się na sztuki. W ogóle chemia i kosmetyki są dość drogie dla większości Egipcjan, a tym bardziej dla biednych mieszkańców wsi. Stąd taki ubogi asortyment i małe opakowania.

Dziwne jest to, że warzyw nie można kupić w żadnym ze sklepów tylko na suku (targu), który odbywa się wczesnym rankiem dwa- trzy dni w tygodniu. Na targu nie ma straganów. Towar sprzedaje się z wprost z ziemi, z płacht. Idąc na zakupy zawsze trzeba mieć własną torbę, bo nikt nie otrzyma tu od sprzedawcy reklamówki, nawet gdyby chciał za to dodatkowo zapłacić. Kupując na suku twaróg (gibna fellahi), esztę (gestą śmietanę) lub czarny miód (asal asład) trzeba mieć ze sobą talerz, miseczkę lub inny pojemnik.

Śmieci magazynuje się w domu i wypatruje się ciągnika z dwiema przyczepami, który raz czasami dwa razy w tygodniu przejeżdża przez wieś. Kiedy ulica daje sygnały (okrzyki), że jedzie zebela (smieci), wtedy szybko trzeba wyjść na drogę i samemu wrzucić worki z odpadami na przyczepy.

Zauważyłam, że mieszkając na wsi trzeba wsłuchiwać się w odgłosy ulicy. W przeciwnym razie wiele rzeczy można przegapić, np. zebela.

Podobno do wszystkiego można się przyzwyczaić. Pewnie i do tych niedogodności również...

niedziela, 21 lutego 2010

Jeśli ktoś napije się wody z Nilu, to...

Asuan to zimowa stolica Egiptu. Miasto jest oblegane przez Egipcjan w ferie zimowe, które są w pierwszej połowie lutego. Asuan słynie z przepięknych wzgórz okalających Nil. Niesamowitych wrażeń dostarcza rejs feluką - tradycyjną łodzią żaglową. W tej części Egiptu można podziwiać zieleń palm kontrastują z otaczającym rzekę piaszczystymi wzgórzami, blokami skalnymi i żarem bezchmurnego nieba.
Po nadrzecznych kamieniach przechadzają się siwe i białe czaple. Znajdująca się w pobliżu Asuanu Wyspa Kitchenera jest w całości ogrodem botanicznym, a na Wyspie Elefantynie znajduje się hotel Oberoi oraz wioski nubijskie.

W Asuanie podróznik odnajdzie spokój i ciszę. Nikt ze sprzedawców pamiątek nie będzie go tu nachalnie zaczepiał.

Nil w Asuanie jest jeszcze w miarę czysty. Mówi się, że jeśli ktoś napije się wody z Nilu, to na pewno do Egiptu powróci. Pić wodę, mało kto z turystów się odważa. Widziałam jednak polską przewodniczkę, która podczas rejsu feluką nabierała wodę z rzeki szklanką i piła ją. A tak na marginesie, w Egipcie gaszenie pragnienia wodą niebutelkowaną grozić może zachorowaniem na żółtaczkę pokarmową typu A, cholerę lub lambliozę.

Nil uznawany jest za najdłuższą rzekę świata. Ma on 6700 km z tego w Egipcie znajduje się 1200 km. Wg niektórych danych, najdłuższa jest Amazonka i ta wersja pojawia się coraz częściej w różnorakich źródłach.
Nil rozdziela dwie pustynie Arabską i Libijską tworząc wzdłuż swojego biegu wąski pas życia. Już XVI wieków temu historyk grecki - Herodot w "Dziejach" napisał: "Egipt jest darem Nilu" Rzeczywiście gdyby nie Nil nie byłoby jednej z najstarszych i najwspanialszych cywilizacji.

W 1902 r. Egipcjanie zaczęli poważnie walczyć z kapryśną rzeką. Na Nilu wybudowano zaporę w Asuanie i następnie 7 zbiorników, umożliwiających nawadnianie pól nieprzerwanie przez cały rok . Na początku lat 60-tych XX w. rozpoczęto realizację projektu zbiornika siedmioletniego, który umożliwiłby nie tylko przetrwanie okresów kilkuletniej suszy, ale i nawodnienie nowych obszarów uprawnych. Był to okres, w którym „człowiek ujażmiał naturę". Tak powstała Wielka Tama Asuańska - Sadd el Ali.

Tama ma długość 3 600 m, szerokość u podstawy 980 m i 40 m u szczytu oraz wysokość 111 m. Budowę Wysokiej Tamy Asuańskiej dofinansował (1/3 kosztów konstrukcji) ZSRR. Związek Radziecki wysłał również do Egiptu swoich inżynierów i specjalistyczne maszyny.

Skutkiem budowy Wysokiej Tamy Asułańskiej było utwożenie w 1965 r. jednego z największych sztucznych zbiorników wodnych na świecie ( powierzchnia 5250 km², długość 510 km, pojemność całkowita 157 km³,a głębokość 180 m). Akwen ten nazywano imieniem ówczesnego prezydenta Egiptu — Jezioro/Zalew Nassera.

Spiętrzenie wód doprowadziłoby do bezpowrotnego zniszczenia zabytków w Abu Simbel i na wyspie File. Dzięki pomocy UNESCO zabytki zostały przeniesione w wyżej położone miejsca.

Przed wybudowaniem Wielkiej Tamy Asuańskiej ziemia przy Nilu była bardzo żyzna. Zapora na rzece zatrzymała wartościowe namuły pochodzące z Etiopii i Sudanu, które nurt Nilu przynosił od tysiącleci umożliwiając rozwój rolnictwa w Delcie. Egipska gleba od tej pory jałowieje i podlega erozji.

Gdyby nagle została zniszczona Wielka Tama Asuańska, to energię zakumulowanych wód Nilu porównać można by do bomby, której siła eksplozji równa się prawie całemu amerykańskiemu potencjałowi nuklearnemu. Fala czołowa posuwająca się z zawrotną szybkością miałaby jeszcze w stolicy Egiptu wysokość kilku do kilkunastu metrów, a w ciągu paru godzin mogłoby zginąć wiele milionów ludzi. Właśnie dlatego Wysoka Tama Asuańska jest jednym z najlepiej strzeżonych obiektów w Egipcie.

piątek, 5 lutego 2010

Tancerki brzucha a Egipcjanie


Taniec brzucha uważany jest za najbardziej zmysłowy kobiecy taniec solowy. Jest on przede wszystkim popularny w Afryce Północnej, a także na Bliskim Wschodzie. Charakteryzuje się płynnymi ruchami bioder, brzucha, biustu i pośladków oraz ekspresywnymi wymachami rąk. Taniec wykonywany jest w rytm muzyki arabskiej. Najbardziej rozpoznawanym elementem tego tańca jest drżący ruch bioder określany słowem „shimmy”. W krajach arabskich taniec brzucha jest nazywany tańcem orientalnym bądź tańcem wschodnim (raks sharki).

Ojczyzną tańca brzucha jest Egipt. To w tym kraju raks sharki lub raks baladi ma wieloletnią tradycję.
Już w starożytnym Egipcie kobiety wykonywały rytualne tańce. Oddawały w ten sposób cześć bogini płodności i macierzyństwa - Izydzie. Egipcjanki okrywały wówczas biodra zwiewnym materiałem, który powiewał w ruchu i prosiły boginię o zapewnienie ciągłości rodu.

Od wieków ruchy składające się na taniec brzucha kobiety przekazują sobie z pokolenia na pokolenie. Każda Egipcjanka potrafi wykonać raks sharki, ale tańczy go najczęściej w domu przed innymi kobietami lub w sypialni przed mężem. Publicznie taniec brzucha wykonują tylko zawodowe tancerki.

Tancerki dzielą się na dwie grupy: tancerki ekskluzywne wykonujące raks sharki na wysokim poziomie artystycznym, które uświetniają uroczystości kulturalne lub występują w 5* hotelach w Kairze oraz Aleksandrii. Drugą grupę stanowią zwykłe tancerki uatrakcyjniające egipskie wesela oraz wieczory w hotelach na Wybrzeżu Morza Czerwonego, a także występujące w nocnych klubach.

Znane egipskie ekskluzywne belly dancers to: Samia Gamal, Nagua Faud, Soheir Zaki, Dina, Lucy, Raqia Hassan.
Większość egipskich gwiazd tańca brzucha zaczynała swoją karierę od występów w klubach nocnych. Jednakże największą popularność zyskały dzieki udziałowi w filmach fabularnych.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że tak popularny na całym świecie taniec brzucha w swojej ojczyźnie, czyli Egipcie jest społecznie nieakceptowany, a wykonujące go tancerki mają złą opinię. Jest tak dlatego, że islam zdegradował taniec brzucha i potępił wykonujące go publicznie tancerki. Powabne ruchy kobiety wykonywane podczas tańca brzucha uważane są za część jej aury i nie jest dozwolone, by pokazywała je ona komukolwiek innemu poza swoim mężem. Roznegliżowane belly dancers łamią równiez muzułmańskie zasady dotyczące ubioru kobiety.

Dlatego mino jasnych zakazów islamu wykonujące swoj zawód tancerki brzucha mają złą reputację. Dziewczęta, które publicznie prezentują raks sharki postrzegane są w kraju faraonów jak striptizerki Polsce, a często jako kobiety lekkich obyczajów. Toleruje się je jednak ze wzgledu na turystów odwiedzających Egipt i ku uciesze męskiej części populacji.

Pamiętam sceny z kilku egipskich filmów, w których mężowie okrywają marynarkami lub płaszczami przyłapane na tańcu brzucha żony i zabierają je z nocnych klubów, a następnie policzkują lub biją w domu. Upokożeni publicznym tańcem żon egipscy mężowie tracą swój honor bezpowrotnie.

niedziela, 31 stycznia 2010

Elf mabruk ya Masr!

Reprezentacja Egiptu w piłce nożnej jest najbardziej utytułowaną drużyną narodową z Afryki - zdobyła najwięcej tytułów mistrza Czarnego Kontynentu.
W tym roku, poraz trzeci z rzędu, a siódmy raz w historii, Egipt został mistrzem Afryki w piłce nożnej. Ok. godz. 20 zakończył się finałowy mecz piłkarski o Puchar Narodów Afryki 2010 pomiędzy Egiptem a Ghaną, który Egipcjanie wygrali wynikiem 1:0. Dzisiejszy sukces piłkarski zrekompensował Egipcjanom niedawną porażkę podczas meczu z Algierią o wejście do Mundialu.

Mecz Egiptu z Ghaną odbywał się poza ziemią faronów, ale Egipcjanie jak zawsze byli duchem ze swoją piłkarską reprezentacją narodową. Malowali sobie twarze, flagami przyozdabiali samochody, domy i sklepy. Niektórzy przemalowywali swoje auta na barwy narodowe. Sklepy oferowały dziś najróżniejsze akcesoria dla kibiców piłkarskich. Tak wyglądała Hurghada przed meczem.






























































Tego, co dzieje się teraz w Hurghadzie nie można opisać słowami! To trzeba widzieć na własne oczy! Wszyscy mieszkańcy są na ulicach, by dzielić swą radość z innymi. Trąbiące auta, jeżdżące w kółko, petardy, fajerwerki, okrzyki, śpiewy i powiewające flagi. Radość udziela się nawet turystom. Uliczna euforia będzie trwać aż do późnych godzin nocych. Piłka nożna jest sportem narodowym Egiptu. Faraonowie zawsze tak reaguja, gdy ich rodacy odnoszą sukcesy piłkarskie. Egipscy sympatycy fudbolu nie są chuliganami! Nie demolują sklepów! Nie niszczą samochodów!
Szkoda, że zachowanie polskich kibiców jest zupełnie odmienne.

ELF MABRUK YA MASR!





poniedziałek, 18 stycznia 2010

Burza w Hurghadzie

Aż trudno w to uwierzyć, ale w nocy z niedzieli na poniedziałek była w Hurghadzie burza. Taka prawdziwa z błyskawicami i grzmotami. Deszcz padał od 20 wieczorem do ok. 5 rano. Najpierw kropiło,a około 3 w nocy była ulewa. Pioruny biły w latarnie morskie, wieże telewizyjne i maszty telefoniczne. Cała Sakkala jest zalana! Na głownej ulicy Sheraton i w bocznych drogach stoi woda - ok. 20 cm. Ponieważ w Egipcie nie ma dachów z prawdziwego zdarzenia owej nocy zostały zalane mieszkania znajdujące się na ostatnich piętrach. Na tarasach i balkonach są teraz "baseny". Niektórzy goście hotelowi mieli w pokojach po kostki wody, np. Jungle Aquapark. Do późnych godzin popołudniowych w wielu budynkach nie bylo prądu. Hurghada nie jest przygotowana na takie zjawisko atmosferyczne jak deszcz. Opady są tu rzadko, a ulewy,jak ta zdarzają się raz na kilkanaście lat. Jak mówią mieszkańcy, ostatnio tak intensywnie padało ok. 20 lat temu.

(FM)